pali pali pali duszy płomień - (kategoria: ) - Nr. 1579258 (nachujtokomu?)
Krasnale znowu są ze mną.
Niewykluczone, że siłą woli ich ściągnęłam.
Dyrekcja Generalna zdecydowała, że nie ma sensu utrzymywać sześciu filii jednej firmy w jednym, niewielkim mieście.
Krasnale dołączyli do mojej i poranne herbatki łelkom tu.
Nie przypuszczałam, że aż tak mnie to ucieszy. Nie spodziewałam się, że aż tak mi ich będzie brakowało.
W czwartek Metys z hukiem otworzył drzwi do mojego biura i wyrwał mnie zza biurka.
- Frotto! Frotto! Nareszcie!
- Puść, debilu jeden.
- O przepraszam, ooo przepraszam bardzo. Ja mam prawo się cieszyć.
A ludzie, którzy znają mnie dopiero kilka miesięcy patrzyli, ze zdumieniem. Kim jest ten facet i dlaczego jeszcze nie dostał po gębie za to szarpanie?
Bo w nowym miejscu na każdy przypadkowy dotyk kurczyłam się w sobie i odsuwałam błyskawicznie.
A w piątek już o szóstej rano usadowiliśmy się wszyscy tradycyjnie w moim pokoju.
Adam pod oknem z gazetą, Mila na biurku piłowała pazury, pozostali żywo dyskutowali nad jakąś laską w gazecie. A ja iskrzyłam, patrząc na nich.
Znowu jest nam dobrze.
© Copyright frotka 2005 - 2007 | proj.
graphic-arts | All Rights Reserved