kiedyś z ludem był pod stocznią - (kategoria: ) - Nr. 1579220 (nachujtokomu?)
Na wstępie mojego listu spieszę donieść, że już jestem zdrowa.
Psychicznie.
Bo fizycznie, to dzisiaj o trzeciej w nocy obudziły mnie dreszcze i to takie, że normalnie ząb na ząb nie trafiał.
A jednocześnie byłam przyklejona całym ciałem do prześcieradła pode mną i prześcieradła, którym się przykrywam.
A poduszka była mok-rut-ka!
Rzuciłam się do szafy szukać dresów, jednocześnie wtykając sobie termometr.
Pokazało 39 stopni na plusie.
Lato stulecia normalnie.
Jak mi już zęby przestały dzwonić i gorąca herbata rozlała się po ciele, to sobie poczytałam.
Do piątej chyba, bo jak mam gorączkę, to ja raczej słabo zasnę.
Dzwonek do drzwi zadzwonił pół godziny przed moim planowanym wstaniem.
O DZIEWIĄTEJ!!
Nie udusiłam panów tylko dlatego, że na obecnym etapie wyjazdowo-zagranicowym naprawdę trudno o dobrego fachowca od kafelków.
Jeeezu kochany, jest koszmarnie.
ONI PALĄ!
Fajami wali wszystko.
Mam klasycznego pata, bo nie mogę im tego palenia zabronić.
Jak zabronię, to i tak będą palić, jak wyjdę do pracy.
Jak się wkurwię i powiem won, to pójdą won.
To nie im zależy, a zleceń mają od chuja.
no i tako
© Copyright frotka 2005 - 2007 | proj.
graphic-arts | All Rights Reserved