raz przyjazną a raz wrogą - (kategoria: ) - Nr. 1583109 (nachujtokomu?)
CO TO KURWA JEST?!
Ten program młodego Koterskiego!
O majgat!
Poracha!!
jesteś szalona, mówię ci - (kategoria: ) - Nr. 1581356 (nachujtokomu?)
Odrobine zaniemówiłam, kiedy pozwolił mi otworzyć oczy.
Żałowałam, że nie mam swojego aparatu.

może masz w sobie niechęć do wojny - (kategoria: ) - Nr. 1580359 (nachujtokomu?)
Idę stąd, przysięgam, bo już normalnie nie wytrzymie z tą
żabą i jej robalami!
Ja widziałam kiedyś taki film na diskawery, ze żaba ma długi jęzor i potrafi siedzieć i czekać na muchę i strzelić z tego jęzora i przylepić muchę i zjeść.
Ale na litość boską!
ROBAKI???
OMG!
see-eej gudbaj - (kategoria: ) - Nr. 1580302 (nachujtokomu?)
No i teraz siedzę i myślę - ile ja tych robali razem z czereśniami zjadłam!
Nie bawię się tak!
po prostu wyjdź i zamknij drzwi - (kategoria: ) - Nr. 1580293 (nachujtokomu?)
Cały dzień bez kawy!
Nie wiem jak.
To chyba nie ja.
W ogóle to i cały dzień nie jadłam, w związku z czym teraz mi się chce. Twarda będę. Pójdę spać, bo jak coś wciągnę, to mi na bank w dupę pójdzie.
***********
Tiririri - SMS przyszedł.
Patrzę. Od Ptyśki. Więc dzwonię.
- Mami, ale ja go pisałam dwa dni temu.
- Że co?!
No właśnie. Tak ostatnio działa mój telefon. Albo rozłącza rozmowę, albo nie przyjmuje SMS-ów, albo mi w ogóle wariuje.
Masakra.
. - (kategoria: ) - Nr. 1579663 (nachujtokomu?)
pytali znów o to samoo - (kategoria: ) - Nr. 1579460 (nachujtokomu?)
Po ostatnim szale zakupowym stwierdziłam, ze co najmniej trzy miesiące nie wchodzę do drogerii.
Żadnej!
To, co kupiłam przeraża nawet mnie.
***********
W całej chacie śmierdzi tymi fajami!
No wkurwiam się niesamowicie!
Wietrzę już od przeszło czterech godzin, a mam wrażenie, ze jak było, tak i jest!
grrrrrrr
***********
- Mała? Masz jakieś marzenie, co chciałabyś dostać na urodziny?
- Yhym, domek i mamę i tatę do domku i dziecko i konika ponego i szafkę do domku i jeszcze pieska.
Sapnęłam z wrażenia.
- A wiesz kiedy masz urodziny?
- Wiem. Niedugo.
- No tak. A zrobisz przyjęcie?
- Tak. I ty szyjdziesz, bo jesteś moją najukochańszą ciocią.
Taka manipulacja troche mnie odwadnia, nie powiem.
;
łiiiłil łii łil rakju - (kategoria: ) - Nr. 1579450 (nachujtokomu?)
I jeszcze najbardziej kolorowy owad, jakiego widziałam.
Trochę musiałm powiększyć, bo naprawdę to wielkości paznokcia.

zawsze warto być człowiekiem - (kategoria: ) - Nr. 1579445 (nachujtokomu?)
Mniam
mniam
po trzykroć mniam

poznałam kogoś, on dawno mnie znał - (kategoria: ) - Nr. 1579330 (nachujtokomu?)
Ten kabaret co leci na dwójce.
Kresowiaki Pod Wydrwigroszem.
Nic już nie są śmieszni.
Kiedyś, jak tylko zaczynali z popem, to było naprawdę fajne. Ale teraz im sięchyba pomysły kończą i wszystko na siłę mi się wydaje.
********************
O!
Ani mru mru wchodzi.
Oni są fajni cały czas.
dziesięc palców na lewą stronę, drugie dziesięć - (kategoria: ) - Nr. 1579319 (nachujtokomu?)
Postanowione!
Kiedyś miałam straszną niechęć do zdjęć na blogu.
Monim oczywiście.
Najpierw po prostu nie umiałam ich wrzucac, potem bałam się, że pokażę za dużo, za szczegółowo, że coś mnie zdradzi.
Potem mi to zaczęło wisieć, ale dziewczyny wrzucały takie fajne zdjęcia, że nie chciałam być posądzona o jakiś plagiat czy co.
Potem trochę wrzucała, na przykład z radnek ze
skafandrą.
A teraz sobie pomyślałam, że chuj z tym. Będę wpinać.
I najpierw pokażę czym się obżeram od kilku dni.
Aż do bólu brzucha.
napisał do papieża - (kategoria: ) - Nr. 1579315 (nachujtokomu?)
Poszliśmy zjeść.
Piotr siedzi już przy stoliku, ja idę w jego kierunku, a Dianka płaci w kasie.
- Pomodliłeś się już? - wrzeszczę z połowy sali.
- Nie - odkrzykuje - czekam na was.
Ludzie w barze zerkają w naszą stronę. Siadam obok Piotra, chwyta mnie za rękę i kiwa w stronę Dianki. Ludzie obserwują.
Dianka siada i lekko się dziwi
- Popierdoliło was? Co robicie?
- No czekamy na ciebie, żeby siępomodlić.
Dianka nawet okiem nie mruga, siada, chwyta nasze dłonie, pochyla głowę i:
- Oooch, taak...
Zaczynamy jeść.
pali pali pali duszy płomień - (kategoria: ) - Nr. 1579258 (nachujtokomu?)
Krasnale znowu są ze mną.
Niewykluczone, że siłą woli ich ściągnęłam.
Dyrekcja Generalna zdecydowała, że nie ma sensu utrzymywać sześciu filii jednej firmy w jednym, niewielkim mieście.
Krasnale dołączyli do mojej i poranne herbatki łelkom tu.
Nie przypuszczałam, że aż tak mnie to ucieszy. Nie spodziewałam się, że aż tak mi ich będzie brakowało.
W czwartek Metys z hukiem otworzył drzwi do mojego biura i wyrwał mnie zza biurka.
- Frotto! Frotto! Nareszcie!
- Puść, debilu jeden.
- O przepraszam, ooo przepraszam bardzo. Ja mam prawo się cieszyć.
A ludzie, którzy znają mnie dopiero kilka miesięcy patrzyli, ze zdumieniem. Kim jest ten facet i dlaczego jeszcze nie dostał po gębie za to szarpanie?
Bo w nowym miejscu na każdy przypadkowy dotyk kurczyłam się w sobie i odsuwałam błyskawicznie.
A w piątek już o szóstej rano usadowiliśmy się wszyscy tradycyjnie w moim pokoju.
Adam pod oknem z gazetą, Mila na biurku piłowała pazury, pozostali żywo dyskutowali nad jakąś laską w gazecie. A ja iskrzyłam, patrząc na nich.
Znowu jest nam dobrze.
czy też jutro będę obok ciebie - (kategoria: ) - Nr. 1579253 (nachujtokomu?)
Dół trwał i trwał i trwał.
Klasyczny.
Już nawet się tym nie przejmuję, tylko w momencie, kiedy mnie chwyta, biorę na przeczekanie.
Tym razem nie odpuszczał długo.
Olałam wszystko i wszystkich.
Zaniedbałam. Bo było mi źle, bo po co? Bo nie warto.
Bo nie mam przyjaciół i nikt mnie nie kocha i nie lubi. I po co ja w ogóle wychodzę do ludzi?
Nie warto.
Nie odbierałam telefonów ani drzwi.
Do życia przywróciła mnie Ruda:
- Frotka, ty mnie nie denerwuj. Za tydzień wchodzą ludzie do kuchni. Kto tego będzie pilnował?
Otrząsnęłam sięmomentalnie.
A wczoraj tak pięknie lało. Że nei ma sensu siędołować.
Dziś siecze od rana. A ja nie mogę nawet pomoknąć z tą swoją temperaturą.
kiedyś z ludem był pod stocznią - (kategoria: ) - Nr. 1579220 (nachujtokomu?)
Na wstępie mojego listu spieszę donieść, że już jestem zdrowa.
Psychicznie.
Bo fizycznie, to dzisiaj o trzeciej w nocy obudziły mnie dreszcze i to takie, że normalnie ząb na ząb nie trafiał.
A jednocześnie byłam przyklejona całym ciałem do prześcieradła pode mną i prześcieradła, którym się przykrywam.
A poduszka była mok-rut-ka!
Rzuciłam się do szafy szukać dresów, jednocześnie wtykając sobie termometr.
Pokazało 39 stopni na plusie.
Lato stulecia normalnie.
Jak mi już zęby przestały dzwonić i gorąca herbata rozlała się po ciele, to sobie poczytałam.
Do piątej chyba, bo jak mam gorączkę, to ja raczej słabo zasnę.
Dzwonek do drzwi zadzwonił pół godziny przed moim planowanym wstaniem.
O DZIEWIĄTEJ!!
Nie udusiłam panów tylko dlatego, że na obecnym etapie wyjazdowo-zagranicowym naprawdę trudno o dobrego fachowca od kafelków.
Jeeezu kochany, jest koszmarnie.
ONI PALĄ!
Fajami wali wszystko.
Mam klasycznego pata, bo nie mogę im tego palenia zabronić.
Jak zabronię, to i tak będą palić, jak wyjdę do pracy.
Jak się wkurwię i powiem won, to pójdą won.
To nie im zależy, a zleceń mają od chuja.
no i tako
© Copyright frotka 2005 - 2007 | proj.
graphic-arts | All Rights Reserved