nieeeeeeeeee mówciemiwięc comamro-bić
I musiałoby mnie chyba pokurwić, żebym miała zapłacić 310 złotych za stanik!!!!
TRZYSTA DZIESIĘĆ!
Naprawdę trzeba mieć nasrane we łbie.
(frotka)
aaaaaaaa-ajchor dacz'ju sedel dałn
Madafaka!
Uczuliłam się na kakao!
(frotka)
see ldeki dsfofuud
Niektóre rzeczy powinno się robić tylko w bardzo wczesnej młodości.
Płynąc na fali laserów i skubania się do gołej cegły, wrzuciłam w neta hasło "depilacja brazylijska".
Miałam nadzieję obejrzeć sobie proces wyrywania włosków. Tak na surowo, z pokazanym gdzie i czym smarują, jak reagują panie na łożu tortur.
Znalazłam bajki dla grzecznych dzieci.
Zrobić bikini to sobie można w domu. Pfffff.
Ja chciałam zobaczyć jak wygląda odrywanie wosku Wiadomo Skąd. I chciałam zobaczyć buzię pani pozbywającej się owłosienia właśnie w tej chwili.
Nie ma.
Trudno.
Znalazłam za to przepis na masę cukrową i filmik z używaniem. Nie wygląda to najgorzej i może jutro spróbuję na nogi.
Natomiast tuba pokazała mi z boku inne filmiki z gatunku hardkor.
OZDABIANIE ciała!
Nie wiem jakim cudem ja jestem tak ozdobiona.
Nie!
Wiem!
Obejrzałam nagrania z przekłuwania języka, pępka, brwi, nosa, uszu.
Nawet sutków.
O ludzie!
Gdybym miała dziś, po seansie, przekłuć sobie język, to zemdlałabym ze strachu!
A wtedy?
Zaszłam do gabinetu i spytałam czy boli.
Boli.
A da się wytrzymać?
Da się.
A, no to ja chcę.
I co?
I położyłam się, pan spytał czy mam odruchy wymiotne, w odpowiedzi wepchnęłam sobie do gardła palce, połaskotałam się w żołądek, wyjęłam, zamknęłam paszczę i nawet mi przy tym ręka nie drgnęła.
Pan się zaśmiał, wziął narzędzie, ja wyznałam, że się okropnie boję, a on kazał pokazać język.
Pokazałam, złapał w te szczypce i to był największy tego dnia ból.
Znaczy nie. To nie był ból, chodzi mi o to, że zacisk szczypiec po prostu odczułam. Że są. I tyle.
Nie bolało mnie nic.
Trwało wszystko może z minutę. Razem z zakręceniem kolczyka.
Ani kropli krwi.
Śmieszne było tylko uczucie, kiedy igła mi się przez język przebijała. Taki suchy trzask. Jakby coś pękło. Tak samo miałam przy pępku.
Pani mnie znieczulił? spytałam.
Nie. A chciałaś?
No nie. Ale nie bolało, a mówił pan, że będzie.
No widzisz, każdy inaczej.
Kurwa żesz jego mać!
Na filmikach wygląda to tak okropnie!
Dziś pewnie nie zdecydowałabym się. Strach by mi nie pozwolił.
A wtedy? Gówniara miała zachciankę i zrobiła.
Oł! Maj! God!
Pępek zrobiłam sobie sama.
Na złote kółko.
Kupiłam najgrubszą igłę, jaka była w aptece, wbiłam w brzuch, wsadziłam kolczyk, przeciągnęłam.
Polałam spirytusem, po tygodniu mogłam świecić brzuchem.
Żadnego bólu przekłuwania. Piekło, jak odkaziłam żywą ranę procentami ;P
Ostatnia klasa podstawówki. Odwaga jak u komandosa!
Brew.
Nooooo, tu bolało i krwawiłam.
Ale żeby to mnie miało powstrzymać?
Pfffffff
Wyjęłam jednak po kilku dniach, bo wyglądałam koszmarnie.
O uszach nawet nie wspomnę, bo nie warto.
Jakby kichnąć.
Nastolatki są popaprane.
Na szczęście! Bo dzięki frotce nastolatce mogę się cieszyć swoimi kolczykami.
Dziś bym ich nie zrobiła.
No właśnie!
A dziś boję się użyć wosku na kaczora, bo BĘDZIE BOLAŁO!!
buuuuuuu
mamusiu, lizaka
(frotka)
batchi dżrua ferti łan
Zrobiła sobie któraś fokę laserem?
Bo mam już trochę dość golenia, a wosku się boję. Depilatora odrobinę też, ale jestem już na granicy użycia.
Ten laser mnie ciekawi. W babskich gazetach od zachwytów, że leciutkie mrowienie, do bólu jak skurwysyn.
A wiadomo, zeznają jak im gazeta każe. Albo gazeta sama wymyśla pod dyktando studia z laserem.
Ale może któraś sobie zrobiła?
Żywo mnie to interesuje.
Jak się ktoś wstydzi tutaj, publicznie, to ja chętnie mailem pogadam.
(frotka)
jakmo tyle ja kmo ty le
Rzadko piszę tu o tym, co już zostało podane w mediach.
Rzadko tu płaczę nad czyimś losem.
Rzadko daję wyraz sympatii osobom, które naprawdę lubię.
Ale tym razem muszę.
Wielki.
Wielki szacunek miałam do pani Jarockiej.
Jeśli mogę powiedzieć o kimś z mediów, że go naprawdę uwielbiam, uwielbiałam, to była to właśnie pani Irena Jarocka.
I jest pani Anna Seniuk.
Żal.
Bardzo wielki smutek, bardzo mi żal i wielka to strata.
Minutka ciszy.
Poważnie mówię.
(frotka)
moc notak
Właśnie takie kolekcjonuję.
Takimi żyję.
Nieważne co i kiedy.
Mam dzisiejszy dzień.
(frotka)
aszpomyś lałeś mil czenia dość
Jakoś polskopiosenkowo dziś u mnie.
Kocham dzisiejszy poranek!!!!
Melodię, wiadomość, napój, rozmowę, żart, błyskawicę w oku, rzucenie w twarz Tym Drugim, śmiech, pewność siebie w rozmowie, sen na jawie, uśmiech, zmarszczki, celowe przemilczenie i wymuszane reflektowanie, śmiech i śmiech, zmarszczki, oczy, uśmiech, zmarszczki, śmiech.
Cały poranek.
Kocham.
A teraz idę się zrobić na Czarną Anielicę, a potem chyba podniosę tę rękawicę, co mi jednak
Zboczona Małolata w fejsa rzuciła.
Jak wrócę, możecie mi mówić
wrona
(frotka)
mejbi łandejłil bi junajted
Trajler, spojler czy tam inny bojler.
Ostrzegam!
Ostrzegam, zdradzam szczegóły i zakończenie!
Poszłam na
"Holmesa".
Noooo, nie spodziewałam się.
Pierwszy mnie zachwycił i sądziłam, że drugi będzie gorszy. Wiadomo jak jest z kolejnymi częściami.
Tymczasem proszpaństwa, siedziałam zafascynowana!
Świetny film!
Ja pomijam grę Roberta, bo on jest dla mnie od zawsze genialny, ale kurna!
Jude Law daje radę!
W niczym nie ustępuje Robertowi, a miejscami miałam wrażenie, że nawet lepiej stworzył postać niż w pierwszej części.
Bo Holmes z części pierwszej i Holmes z części drugiej byli na jednym poziomie.
Watson natomiast w drugiej był lepszy.
Wyraźniejszy, ciekawszy. Ciekawszy nie rolą, ale postacią.
Pani Adler świetnie zagrała strach.
To nie sztuka zrobić maślane oczy, rzucić się komuś w ramiona i przekonać widza, że jest się totalnie zakochanym, a potem wylądować w łóżku i kilkoma achami i ochami odwrócić uwagę od gry. Albo wydąć usta i tylko na nich skupić uwagę widza, jak robi najczęściej - choć twierdzę, że oprócz tego jest świetną aktorką - Angelina.
W "Grze cieni" pani Adler nie miała wielkiego pola do popisu, ale to, co napisali dla niej scenarzyści, zagrała w sposób genialny.
Ja czułam jej strach w restauracji!
Przerażone oczy, nerwowe przełykanie, niekontrolowane drobne ruchy ciała.
Majstersztyk!
Spotkanie z Sherlockiem na ulicy, kiedy miała przy sobie tych bandziorów.
Urocza nonszalancja "nie w twarz, panowie, jemy dziś kolację".
Śliczna, rozpieszczona damulka, która zrobiła łaskę panu Holmesowi, nie pozwalając zdefasonować mu buzi.
Nawet ja byłabym jej wdzięczna ;)
Tylko jedna scena gry oczami zachwyciła mnie bardziej, niż
Rachel McAdams - Leonardo w Titanicu. Kiedy szkicował nagą Rose.
W ogóle doskonale dobrana do postaci aktorka.
Do końca filmu miałam nadzieję, że jednak przeżyła.
Koszmarnie niesympatyczny
James Moriarty. Znienawidziłam go od pierwszego ujęcia w filmie, nie wiedząc jeszcze, że jest negatywną postacią.
Co dla mnie świadczy o doskonałym kunszcie aktorskim.
Bo lubić postać jest łatwo, ale znienawidzić postać? Rzadko mi się zdarza.
Zazwyczaj automatycznie włącza mi się myślenie: pfff, przecież to tylko film, o to im chodzi.
Tutaj się nie dało.
I znowu porównam. Podobnie mam z Garym Oldmanem, którego uwielbiam i mogłabym go oglądać bez przerwy.
W "Leonie" stworzył postać, której panicznie się bałam, boję i chyba nigdy nie przywyknę do tego, że on tam tylko gra.
Kiedy oglądam "Leona", Gary Oldman jest dla mnie złym człowiekiem. Nie postać, którą gra. Nie.
Ja jestem przekonana, że on po prostu jest zły.
W filmie pojawił się aktor, którego nigdy wcześniej w niczym nie widziałam.
Rolę miał króciutką i zwyczajną, ale piszę o nim, bo wizualnie mi się spodobał.
Zajebiście przystojny mężczyzna.
Claude Ravache.
Aż żal, że nie pograł dłużej, bo popatrzyłabym sobie na niego.
Lisbeth Salander taka sobie.
Celowo piszę Lisbeth, bo cały czas ją widziałam.
Gra średnia, choć nie zepsuła filmu. Ot, postać.
Prze prze prze prze prze prze piękna scena wystrzału z tego największego działa!! I dalej, las, zawieszanie scen, pociski szyjące powietrze!
CUDO!!!!
Pomysł, nagranie, sposób przedstawienia.
Geniusz!
Zachwyciła mnie.
Zdawałoby się, że coś tak dynamicznego, jak wystrzał z działa powinien być pokazany w sposób błyskawiczny, sekundowo - tak, jak leci pocisk.
Absolutnie nie do porównania filmy, ale sceny:
Pierwsza część zmierzchów. Bella i wampiry poszły grać w bejsbol. Moment, kiedy Alice wypuszcza piłkę w kierunku Rosalie został spowolniony. Zeszmaciło to scenę totalnie, zepsuło cały obraz gry i pojęcie o szybkości wampirów.
Nieumiejętna próba ulepszenia czegoś, co ulepszenia nie wymagało.
Tu natomiast, w Holmesie, mimo, że wiemy, iż wszystko rozegrało się w ułamkach sekundy, spowolnienie nie tylko nie ujęło nic scenie, a wręcz podkreśliło jej dynamikę.
Trudna sztuka.
Za to jedno ujęcie, film - jak dla mnie - powinien dostać Oscara.
Śliczne krajobrazy. Zarówno góry jak i las.
Doskonale zrobione cofnięcia w czasie.
Powrót do scen, które, oczywiście, umknęły widzowi.
Rewelacyjnie przedstawione.
W żaden sposób nie wybijają z rytmu, nie zakłócają odbioru, nie mieszają.
Poczułam autentyczny żal na "pogrzebie".
A łza mi się zakręciła w oku, kiedy Watson pisał te piękne rzeczy o Holmesie.
I całe szczęście, że skończyło się, jak się skończyło, bo choć próbowałam sobie wmówić, że przecież zaskakujące, ostateczne zakończenia są najciekawsze, najcenniejsze, to jednak ucieszyłam się, kiedy Sherlock potrząsnął rękawem...
(frotka)
pies' ńju zapajom
Młodszy kod genetyczny mojego brata ma dwa lata.
Straszy już w wieku szkolny.
Siedzimy przy stole.
Miła, rodzinna atmosfera.
Igor z żoną, dwie córki, nasi rodzice, teściowie Igora, nasi dziadkowie, bracia mego Padre, przyjaciółka Igora z mężem.
I ja.
- Karola, zabierz jej te chipsy! - woła Igor do starszej córki - Daj jej kawałek mandarynki albo banana.
- Ale ona nie chce. Ona lubi chipsy - protestuje małolata.
- Przestań wymyślać. Zobacz, ciotka nie chciała jeść owoców i jak wygląda?
Śmiejemy się, bo ja akurat chrupię w najlepsze serowo-cebulowego śmiecia i parskam nim na talerz.
Młoda wyjmuje Młodszej z dłoni resztki chipsa.
Młodsza wygina usta w podkówkę, ale nie ma czasu się rozpłakać, bo Karola z pewnym wysiłkiem podnosi ją do góry i ciągnie w moją stronę:
- Widzisz Winiu? - pyta ją i wskazuje na mnie palcem - Widzisz? Jest ciocia gruba?
- Jeeeeest - klaszcze radośnie w dłonie Wiktoria.
Poryczeliśmy się wszyscy równo.
Takiego śmiechu naprawdę dawno nie było przy stole.
Popłynęły wszystkie makijaże, Igor dostał czkawki stulecia, a reszta rżała dobrych kilka minut.
Do końca dnia co jakiś czas ktoś rzucał hasło: jest frotka gruba? i sam sobie natychmiast odpowiadał: jest!
Uwielbiam tę rodzinę!
;-))
(frotka)
zwido kiemna raj nieboooooooooooooooooooooooo dowyna jęcia
Lista książek, które muszę kupić, osiągnęła imponujący rozmiar
przenieś na drugą stronę
Nie wiem skąd mam wziąć na nie forsę. Nie wiem. Napad na bank nie wchodzi w grę, bo roztyłam się tak, że rozpozna mnie każdy, kto zobaczy nagranie.
Rozwiązaniem jest mniej wydawać na żarcie, a za zaoszczędzoną kasę kupić książki.
Pażywiom uwidzim, jak mówią nasi przyjaciele amerykanie.
*** *** ***
Podobno jakaś pani na blogu skrytykowała jakąś panią i prawnik tej skrytykowanej pani pozwał panią krytykującą do sądu.
Ale co? Że już nie można mieć własnego zdania?
Że już nie będę mogła napisać, że
skaf_ to zboczona małolata, bo ona będzie mogła mi wtedy rękawicą w twarz i na ubitą ziemię?
To nie fair!
(Szczególnie że to prawda, ale ciiicho, bo naprawdę mnie pozwie, albo, nie daj boh! sama karę wymyśli!
Ała!)
*** *** ***
Kocham patrzeć w te błękitne* oczy.
Szczególnie kiedy wraca do mnie po tak długiej nieobecności.
;P
*** *** ***
*
taka sobie nic nie znacząca gwiazdka
(frotka)
inma jsikre tlajf
Mam w domu tort z wczoraj.
Miałam.
A nie! Właśnie, że nie zjadłam!
Wywaliłam do śmieci. Koniec z obżeraniem się łakociami, koniec ze śmieciem, koniec ze wszystkim, co mi szkodzi.
Tak, z ludźmi, którzy mi szkodzą, też.
Dziś jest ostatni dzień mojego gównianego życia. Punktualnie o północy wkraczam w nowy etap.
Kończę sukienusie i torebeczki, zrzucam szpilki i złote bransoletki.
W kąt idą wiszące kolczyki podkreślające smukłość szyi.
Kupiłam dziś koszulkę z nadrukiem zupełnie niepasującym do dziewczynki z dobrego domu, zainwestowałam w kilka rzemieni, które już zamotałam na nadgarstku, wygrzebałam z szafy bojówki.
I nareszcie zafarbuję się na czarno.
Już zaraz.
Przywdziewam barwy wojenne.
Bo czas, kurwa, zawalczyć!
(frotka)
ład nato pio sen kaniedłu ga
Widzę w 3D bez okularów.
Hmmm.
(frotka)
jej niematu ostygłpo niej nawet sen
Lubię świeżo zmienioną pościel.
Troszkę sztywną, chłodną, pachnącą płynem do płukania.
Lubię.
Ale naprawdę uwielbiam taką po trzech spaniach.
Kiedy pachnie już mieszanką żelu pod prysznic, balsamu do ciała i perfum.
Kiedy wtulając nos w poduszkę, czuję ciepły zapach tej mieszaniny.
Uwielbiam.
(frotka)
ludzie są i nie będą nigdy lepsi
A sałatkowe liczenie przypomniało mi o czymś.
Patryk.
Rzygać mi się już chce, jak go słucham.
Wplątał się w romans, na który wciąż narzeka.
Więc skończ z tym, tak?
Nie. Nie skończy, bo nie chce zostać sam.
Ale to nie jest najważniejsze. Sama też nie mam najlepszej sytuacji w uczuciach, choć mnie akurat uszczęśliwia wszystko, co mam.
Nieważne.
Patryk narzeka, marudzi i w ogóle mędzi od kilku miesięcy.
Jak stara panna w okresie menopauzy.
Ale ostatnio przegiął.
Patryk zarabia około czterech tysięcy na rękę.
Najebał się i pisze mi SMS-a, że ma doła i bla bla.
Pytam o co kaman, dlaczego, co się dzieje.
Finanse.
Ale kurwa jak to???
Nie, dobra.
Nieważne.
Wkurwiam się od samego myślenia o tym.
*** *** ***
Obejrzałam dwa filmy.
"To tylko seks" i
"Sex story".
Niebo i ziemia.
Pierwszy mnie roześmiał, rozluźnił i ogólnie sprawił ogromną radość.
Był słodki, leciutki. Dość ciekawy.
Obejrzałam z przyjemnością.
Nawet mimo tego, że Timberlake do niedawna wkurwiał mnie samym istnieniem w świecie filmowym.
Po kilku ostatnich filmach, stwierdzam jednak, że gra znośnie.
Znośnie! Gra lepiej niż połowa naszych zawodowych aktorów!
Natomiast ten drugi?
Masakra!
Płaski, nudny i do dupy.
Nawet Portman, którą bardzo lubię i uważam za rewelacyjną aktorkę, nie zdołała go uratować.
Nie idzie mi dziś pisanie recenzji.
Po prostu, w moje opinii, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał, to pierwszy bardzo tak, drugi natomiast tylko jeśli w telewizji nie ma nic ciekawego, na przykład "Mody na sukces".
(frotka)
niebójsieeeeeeeeeee to jaaaaaaa ben dezaw szepszy tob bie
O włos byłam od zakupu, który zmieniłby moje życie.
Już nic nie byłoby takie samo.
Być może byłby to najważniejszy gadżet w całej mojej kolekcji.
Niestety, nie było odpowiedniego dla mnie rozmiaru
pierścionka stylizowanego w napis i love justin bieber.
Śni mi się po nocach od piątku.
(frotka)
© Copyright frotka 2005 - 2007 | proj.
graphic-arts | All Rights Reserved